• Stary biznesmen i piękna blondyna

Gdy erotyczny biznes Karoliny zaczął podupadać, dziewczyna i jej alfons „przebranżowili” się. Wyszukiwali w całej Polsce bogatych biznesmenów – wdowców, kawalerów bądź rozwiedzionych, których Karolina naciągała na ekskluzywne prezenty. Przeważnie drogie samochody.

Kolejna akcja rzeszowskiego detektywa Józefa Przybosia rozgrywała się na drugim końcu kraju. Wszystkiemu winna była blond piękność, która omotała starszego (mocno po pięćdziesiątce) biznesmena Wacława, wdowca, właściciela hurtowni kosmetyków. Biznesmen (z sąsiedniego województwa), posiadał willę pod miastem, mieszkał w niej samotnie, a rodzinne zainteresowania skoncentrował na zamężnej córce i pięknych wnuczkach. Blond piękność pojawiła się w jego firmie, gdy akurat przeglądał dokumenty:

- Karolina Początek jestem – oznajmiła na początek długowłosa i zgrabna kobieta. Z wyglądu około trzydziestoletnia. Długie nogi, krótka obcisła spódniczka, głęboki dekolt. Jak się okazało, piękna Karolina poszukiwała pracy.


 Szybko się zaaklimatyzowała


- Choć nie miałem zamiaru nikogo do pracy przyjmować, to oczarowany jej urodą postanowiłem ją zatrudnić – zwierzał się detektywowi biznesmen Wacław.

Jak się okazało, Karolina ma wykształcenie wyższe pedagogiczne, po studiach pracowała jako nauczycielka, ale odeszła z zawodu, bo za mało zarabiała.

Gdy Wacław przyjął ją na dość intratny etat, ta zaskoczyła go kolejną prośbą.

- Chwilowo nie mam gdzie mieszkać, więc czy, do czasu znalezienia jakiegoś lokum, nie mogłabym nocować w pomieszczeniach biurowych? – spytała słodkim głosem.

Biznesmen Wacław, idąc za głosem serca okazał się tak szarmancki, że zaproponował jej zamieszkanie u niego w domu. - Pokoi mam dużo, no to ją przyjąłem. Bo co ma się dziewczyna męczyć – tłumaczył Przybosiowi.

Od tej pory zabierał Karolinę codziennie do pracy i z powrotem, a ta w zamian robiła mu kanapki i podawała do stołu. Mało tego, Karolina tak się dobrze zaaklimatyzowała w domu biznesmena, że chodziła w prześwitującej bieliźnie, co leciwemu gospodarzowi skutecznie podnosiło ciśnienie krwi.

Muszę go jeszcze zmiękczyć

- Po pierwszej wypłacie, wieczorem Karolina zapukała do sypialni biznesmena i spytała, ile ma płacić za mieszkanie – mówi detektyw. – Gdy okazało się że nic, na stoliku pojawił się koniak i dwie lampki. Gdy koniak się skończył, doszło do… konsumpcji znajomości – żartuje Przyboś.

Karolina tak usidliła biznesmena, że razem spali, razem pojawiali się na imprezach. Niczym dobre małżeństwo.

- Skoro już ze sobą żyjemy jak wzorowe małżeństwo i mamy się pobrać, to nie wypada żebym nie miała dobrego samochodu – stwierdziła pewnego dnia Karolina. Biznesmen nie miał chwilowo potrzebnej kwoty, bo niedawno kupił córce mieszkanie, ale obiecał jej w najbliższej przyszłości elegancki samochód.

Żeby się bardziej podobać dziewczynie, Wacław zaczął chodzić do solarium, uprawiać jogging i używać markowych perfum. Pewnego dnia wcześnie wrócił z delegacji i wchodząc do domu, usłyszał, że jego miłość rozmawia z kimś przez telefon. To co usłyszał, o mało nie zwaliło go z nóg: „Stary godzi się na kupno samochodu, ale na razie na firmę. Na przepisanie na moje nazwisko, tak jak uzgodniliśmy, muszę go jeszcze zmiękczyć”.

Biznesmen wnet oprzytomniał i postanowił poszukasz jakiegoś detektywa, by ten rozpracował, co to za ziółko jest z tej jego Karoliny.

Elegancka bizneswomen 

Zebranie informacji o życiu pięknej kobiety nie sprawiło detektywowi większej trudności. Jej historia mocno odbiegała od tego, co naopowiadała Wacławowi.

- Prawdą było, że przez jakiś czas pracowała w swojej miejscowości jako nauczycielka, ale szybko zrezygnowała i przeniosła się do najbliższego wojewódzkiego miasta, gdzie rodzice, za oszczędności życia, kupili jej małe mieszkanko.

W swojej miejscowości Karolina pojawiła się ponownie po pół roku i zaszokowała wszystkich mieszkańców eleganckim samochodem: czarną zagraniczna limuzyną z rozsuwanym dachem. Pytana przez rodzinę i sąsiadów, w jaki sposób tak szybko się dorobiła, odpowiadała, że pracuje w zagranicznym biznesie.

Po jakimś czasie, ojciec Karoliny postanowił odwiedzić ją w mieście. Miał też nadzieję, że może w tym biznesie zagranicznym córka załatwi mu jakąś pracę portiera, albo dozorcy. Nie uprzedził jej o swoim przyjeździe.

To nie był gabinet lekarski


- Drzwi do mieszkania Karoliny otworzył ojcu jakiś łysy osiłek – mówi detektyw. – Wpuścił go mówiąc: „Ta wizyta będzie cię dziadku kosztować 300 złotych”.

Ojciec pomyślał, że pomylił drzwi, że wszedł pewnie do jakiegoś lekarza, bo tylko lekarze tak drogo biorą. Szybko jednak zrozumiał swój błąd, gdy ujrzał córkę w stroju, w jakim do tej pory „na żywo” nie widział żadnej kobiety. Szybko też zrozumiał, czym zajmuje się jego córka. Oburzony wypadł z mieszkania wyklinając wyrodną Karolinę.

Jak ustalił detektyw, gdy erotyczny biznes Karoliny zaczął podupadać z racji dużej konkurencji ze Wschodu, dziewczyna i jej „alfons”, naciągali bogatych biznesmenów na ekskluzywne prezenty.

– Do ojca dziewczyny, do tej pory zgłosiło się już kilku niedoszłych żonkosiów, którzy szukali Karoliny, ale też prezentów, które nieopacznie ofiarowali dziewczynie. Na policje żaden sprawy nie wnosił, żeby się nie ośmieszyć, a zresztą przyjmowanie drogich prezentów karalne nie jest. - W sumie biznesmen Wacław nie stracił wiele, bo samochodu dziewczynie nie kupił, a tych uniesień i romantycznych nocy z Karoliną nikt mu nie odbierze - ocenia detektyw.

piątek, 9 listopada 2012 0 komentarze

0 komentarze:

Publikowanie komentarza